Powiadamiaj o nowościach:
regulamin
rss
google
mobileman

POBIERZ BEZPŁATNA NAWIGACJĘ I WYGRAJ SAMSUNGA GALAXY NOTE!

Aktualność

Canon PowerShot D10 - test wszystkoodpornej cyfrówki

autor: Jarosław Gołaszewski, źródło: mobileman.pl, dn. 07.06.2010 godz. 13:29


Wstęp:


      Rozpoczynamy dzisiaj serię testów kompaktowych aparatów cyfrowych charakteryzujących się wyjątkową odpornością na niekorzystne warunki atmosferyczne, a także mogą służyć do dokumentowania naszych przygód podczas uprawiania sportów extremalnych. Jeżdżenie na quadach, nurkowanie, Kitesurfing, czy jazda na nartach to super chwile, których nie można zatrzymać na dłużej ale dzięki wszystkoodpornym aparatom zdjęcia oraz filmy mogą być wykonywane w coraz bardziej ekstremalnych sytuacjach bez obaw o uszkodzenie aparatu, a także bez konieczności kupowania drogich, specjalistycznych obudów.









W tym roku wszystkoodporne aparaty cyfrowe zaprezentowały praktycznie wszystkie firmy z czołówki producentów. Na testy do naszego serwisu trafił pierwszy z planowanych modeli, a jest nim Canon PowerShot D10. Test zapowiada się ciekawie ponieważ aparat jest zbudowany według zupełnie innej filozofii niż jego konkurenci.


 


Obudowa:


Na pierwszy rzut oka widać, że cały zamysł projektu obudowy nawiązuje do profesjonalnych obudów wykorzystywanych do zdjęć podwodnych. Aparat jak na obecne standardy kompaktowych cyfrówek jest dosyć spory, co z jednej strony może być problemem w noszeniu w kieszeni, ale z drugiej jego wielkość pozwala nim bezpiecznie manipulować pod wodą w rękawiczkach. Na każdym z czterech rogów umieszczono specjalny zatrzask do mocowania dostarczanej z aparatem smyczy, dzięki której minimalizujemy ryzyko związane z opuszczeniem aparatu na dno morza, które czasami jest kilkadziesiąt metrów pod fotografującym rafę nurkiem.









Z przodu obudowa została wydłużona tak, by chronić obiektyw. Jak dla mnie jest to wyłącznie zabieg designerski ponieważ przy włączaniu cyfrówki nie widać żadnych ruchów wyjeżdżającego obiektywu, więc nie istniała użytkowa konieczność tworzenia "nosa" na przodzie aparatu. Istotną wadą takiego rozwiązania jest brak mechanizmu chroniącego szybkę znajdującą się na szczycie tego elementu. Ponieważ jeżeli będąc na wakacjach zdarzy nam się znacząco porysować szybkę mamy już z głowy jakiekolwiek robienie zdjęć tym aparatem. Musimy natychmiast znaleźć serwis który nam ten element wymieni.


Na przedniej powierzchni znajduje się również centralnie nad obiektywem lampa błyskowa. Natomiast brak jest zwykłego wizjera.



Z tyłu znajduje się 2,5 calowy ekran LCD, który dość dobrze spełnia swoją rolę czyli wyświetla widziany przez obiektyw obraz, jednak w dni słoneczne jakoś obrazu nie różni się od średniej w kompaktowych aparatach, czy nie możemy od niego wymagać więcej niż od innych cyfrówek. Ciekawym rozwiązaniem jest całkowity brak pokręteł nawigacyjnych. Wszystkie funkcje obsługuje się za pomocą przycisków, co zmniejsza ergonomię użyteczności aparatu w zwyczajnych warunkach, natomiast podczas nurkowania, czy też jazdy na nartach, kiedy nosi się rękawiczki duże przyciski pozwalają obsługiwać aparat szybko i bezproblemowo. Nad ekranem znajdują się trzy przyciski, a wśród nich: tryb odtwarzania zdjęć i filmów, wykonywania zdjęć oraz nagrywania filmów. Po prawej stronie zainstalowano dziewięć przycisków nawigacyjnych, odpowiedzialnych za obsługę menu oraz zoom optyczny i cyfrowy.



Na spodzie znajduje się głośnik, gwint statywu, a także klapka zakrywająca slot na karty SD oraz baterię.




Po stronie prawej znajduje się wyjście AV oraz gniazdo zasilania, które są również osłonięte klapką.




Na górze znajdziemy przycisk spustowy migawki oraz włącznik/wyłącznik aparatu.



 


Menu:


Pod względem menu model PowerShot D10 nie odbiega od standardów przyjętych przez Canona. I bardzo dobrze, jest przejrzyście i intuicyjnie. Wszystko podane jak na dłoni i nawet osoba po raz pierwszy stykająca się z aparatami firmy Canon nie będzie miała najmniejszych problemów z obsługą dostępnych funkcji.


Mamy do wyboru dwa typy menu. Pierwsze główne w którym zarządzamy ustawieniami aparatu, uruchamiane jest przyciskiem "menu". Możemy w nim ustawić stempel daty, wybierzemy język menu, trybu autofokusa, maksymalny poziom zoomu cyfrowego, czas wyświetlania zdjęcia po jego wykonaniu, czy też tryb pracy stabilizacji obrazu. W drugiej zakładce zwyczajowo oznaczanej przez Canona symbolem klucza i młotka mamy dostęp do formatowania karty pamięci flash, ustawień jasności ekranu, przy mniejszych wartościach możemy w ten sposób wydłużyć czas pracy aparatu na pojedynczym naładowaniu akumulatora, możemy również ustawić obraz startowy aparatu, aktualną datę i czas oraz standard wyświetlania obrazu na telewizorze(PAL/ NTSC).









Drugie menu, nazwijmy je "ekranowe", czyli przezroczyste, nakładane na obraz rzeczywisty podczas wykonywania zdjęć. W pełnej okazałości dostępny w trybie "manualnym". Otrzymujemy wtedy dostęp do szybkiego wyboru rozdzielczości, jakości zdjęć, parametru ISO, balansu bieli, schematów kolorów(czarno/biały, sepia, kolor naturalny, wzmocniony...) oraz do wyboru wykonywania zdjęć seryjnych.









Ekran:


W aparacie zainstalowano 2,5 calowy ekran wykonany w technologii PureColor LCD II. Zabezpieczono go powłoką Perspex o grubości 2 mm, która chroni przed zarysowaniem i odciskami palców. Jest to ten sam ekran, który opisywaliśmy w teście Canon Ixus 110is i który naszym zdaniem w ogóle się nie sprawdził. Tutaj dzięki zastosowaniu powłoki ochronnej palce nie pozostawiają aż tak wyraźnych śladów, a refleksy słońca nie są już tak dokuczliwe. Tą ewolucję trzeba zapisać Canonowi na plus, jednak nie jest to rozwiązanie idealne.


 


Zdjęcia:


Teraz czas na to do czego służą urządzenia zwane aparatami cyfrowymi. Wykonywanie zdjęć za pomocą PowerShota D10 jest oczywiście banalnie proste. Jeden przycisk, kilka sekund i mamy gotowe zdjęcia dobrej jakości, bez ustawiania jakichkolwiek parametrów. Dla większości użytkowników kompaktowych cyfrówek pełen automatyzm jest wszystkim czego oczekują. Dla tych które nie zgadzają się żeby to aparat robił za nich zdjęcie Canon przewidział w menu ekranowym zmiany kilku najważniejszych parametrów, więc zawsze jest możliwość korygowania ustawień według własnej potrzeby.









Poniżej możecie się zapoznać ze zdjęciami wykonanymi Canonem PowerShot D10 w różnych porach dnia i warunkach oświetlenia, a także przy wykorzystaniu kilku trybów tematycznych.








Podsumowując powyższe zdjęcia chciałbym przekazać wam kilka moich spostrzeżeń. Zdjęcia dzienne, co jest standardem u Canona są bliskie ideału, jakość bez zarzutu, stabilizacja obrazu działa dobrze, system wykrywania twarzy działa bez problemów. W tej kwestii nie się do czego przyczepić. Teraz przejdźmy do zdjęć nocnych. Tu niestety od wielu lat Canon zaniedbuje swoich użytkowników. Zmiana parametru ISO w zakresie od 80 do 1600 nie przynosi spodziewanych rezultatów. Zmiana wartość jest praktycznie nie widoczna na zdjęciach i w żaden sposób nie uratujemy nim słabej jakości zdjęć nocnych. Jeżeli ktoś lubi fotografować kompaktami wieczorną i nocną grę świateł to nie jest aparat dla niego.









Zdjęcia podwodne to jest to do czego tan aparat został stworzony. Dzięki zamknięciu urządzenia w wodoodpornej obudowie możemy zejść z aparatem na głębokość nawet 10 metrów, co w tej klasie kompaktów jest bardzo dobrym rezultatem. Jeżeli jednak mógłbym coś zasugerować to nie próbował bym zanurzać się z tym aparatem głębiej niż na 5-6 metrów, lepiej zostawić pewien margines bezpieczeństwa, ażeby nasze podwodne zdjęcia przetrwały do powrotu na brzeg. Najczęściej takich aparatów używa się do fotografowania rafy koralowej w Egipcie, gdzie najlepsze zdjęcia wychodzą na głębokości 1-3 metry i najlepiej przy pięknej słonecznej pogodzie. Tam Canon PowerShot D10 sprawdzi się w 100%.


 


Filmy:


Podobnie jak zdjęcia mogę je porównać do modelu 110is. Co prawda w tamtym aparacie jest funkcja nagrywania filmów w HD, w modelu D10 filmy nagrywamy w jakości VGA. Jakość przechwytywanego materiału wideo jest bardzo dobrej jakości jeżeli chodzi o dzień w nocy jest to ten sam poziom, który prezentują kompakty innych producentów. Filmy nagrywamy z prędkością 30 klatek na sekundę w jakości VGA, czyli niestety standard sprzed 2 lat, co przy cenie ponad 1100zł za aparat jest sporym niedociągnięciem. Nie zmienia to faktu, że sama możliwość nagrywania filmów kompaktową cyfrówką i uzupełnianie w ten sposób naszych cyfrowych albumów jest strzałem w dziesiątkę. O filmach nocnych możemy zapomnieć ale z tym akurat problemy mają również popularne kamery cyfrowe. Natomiast Canon nadal nic nie zrobił z jakością nagrywania wideo podczas wykonywania zbliżeń. Nawet w obrębie zoomu optycznego jakość obrazu jest fatalna co możecie zobaczyć na filmie poniżej.
















 


 


Podsumowanie:


Canon jak to Canon teoretycznie jest jakością samą w sobie jednak od kilku lat zauważam stagnację w rozwoju kompaktowych cyfrówek tego producenta. Można powiedzieć, że doskonałości nie da się już poprawić, jednak czy na pewno osiągnięto już doskonałość. Minął rok od testu ówczesnego hitu, Canona Ixus 110is i jak dla mnie nic się nie zmieniło w tym co prezentują sobą kompakty tego producenta. Za D10 trzeba zapłacić około 1100 złotych co nie jest mała sumą jak na cyfrówkę bez funkcji nagrywania w HD. Jedynym usprawiedliwieniem tej kwoty jest wodoodporność do głębokości 10 metrów.


Moim zdaniem Canon zaprojektował tak specyficzną obudowę, tylko z jednego powodu. Postanowił wytworzyć potrzebę posiadania kolejnego modelu aparatu cyfrowego w swojej kolekcji. Teraz każda rodzina wybierająca się na wakacje w torbach musi posiadać kompaktowy aparat cyfrowy, lustrzankę cyfrową, kamerę cyfrową z zapisem AVCHD i na dodatek cyfrowy aparat wodoodporny, żeby można było zdjęcia kolorowym rybką zrobić. Wyraźnie widać, że marketingowcy nie tracą czasu. Niestety mi to nie odpowiada. Canon PowerShot D10 to przeciętny kompakt za 500 złotych zamknięty w wodoodpornej obudowie i sprzedawany w podwójnej cenie. Nie chcę go porównywać do konkurencji, ponieważ jest to pierwszy tego typu aparat który trafił do redakcji ale w kolejnych testach będzie stanowił punkt odniesienia. Na końcu całej serii testów może się okazać, że właśnie tworzona przez producentów nisza wygląda podobnie jak kompaktowe SUVy, czyli drogie, niezbyt przydatne ale za to modne. Mam jednak nadzieję, że chociaż jeden z modeli spełni wymagania które przed nim postawię. Następnym modelem reprezentującym wszystkoodporne aparaty cyfrowe będzie któryś z listy: Casio Exilim EX-G1, Panasonic DMC-FT2, Fujifilm XP10. Głównym moim celem jest znalezienie wszechstronnego i wszystkoodpornego kompaktu. Myślicie, że to niemożliwe? Przekonamy się o tym po serii testów.


 


Plusy:




  • wodoodporność do 10 metrów,




  • bardzo dobra jakość zdjęć dziennych,




  • intuicyjne menu,




 


Minusy:




  • słaba jakość zdjęć nocnych,




  • duża, niewygodna obudowa,




  • brak funkcji nagrywania filmów HD,




 


 



dodajdo.com
Blog Widget by LinkWithin
powrot
Komentarze
Nick
Treść
Kod
Wszystkie znaki towarowe zamieszczone w serwisie są znakami zastrzeżonymi, pojawiają się wyłącznie w celach informacyjnych.